Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Z artykułu dowiesz się:
Wieża z ułożonych opon to jeden z najczęściej powielanych pomysłów na stojak pod truskawki – a jednocześnie materiał, którego naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego w opublikowanych badaniach wprost odradzają do upraw jadalnych. Ich eksperymenty pokazały, że substancje chemiczne uwalniane ze ścierających się opon są pobierane przez korzenie roślin i gromadzą się w liściach – a truskawki, jedzone zwykle na surowo i często prosto z krzaczka przez dzieci, to akurat roślina, przy której taka ostrożność ma szczególne znaczenie.
Na szczęście bezpiecznych, równie prostych do wykonania alternatyw jest kilka, a wybór odpowiedniej konstrukcji zależy głównie od dostępnego miejsca i narzędzi.
Badanie zespołu kierowanego przez prof. Thilo Hofmanna z Uniwersytetu Wiedeńskiego wykazało, że substancje chemiczne z opon – w tym związek uznany za toksyczny – są pobierane przez korzenie roślin uprawianych w bezpośrednim sąsiedztwie fragmentów opon i transportowane do liści, gdzie się kumulują. Naukowcy zastrzegają, że dalsze badania w warunkach gruntowych, nie tylko hydroponicznych, wciąż trwają, ale sama zasada ostrożności przemawia za unikaniem opon przy uprawie owoców i warzyw jedzonych na surowo.
Podobną ostrożność warto zachować wobec drewna impregnowanego środkami chemicznymi oraz plastikowych pojemników, które wcześniej przechowywały chemikalia, paliwo czy oleje – resztki tych substancji mogą przenikać do gleby przez wiele lat, niezależnie od tego, jak dokładnie pojemnik umyto przed użyciem.
Surowe, nieimpregnowane drewno, najlepiej gatunków naturalnie odpornych na wilgoć, takich jak modrzew, sprawdza się dobrze, choć wymaga częstszej wymiany niż drewno impregnowane. Rury PCV przeznaczone do instalacji wodnych, plastikowe donice i skrzynki produkowane z myślą o kontakcie z roślinami jadalnymi, a także czyste, nigdy niewykorzystywane do chemikaliów pojemniki plastikowe, jak butelki po napojach, to bezpieczne i sprawdzone opcje.
Metalowe elementy, na przykład ocynkowana siatka ogrodzeniowa czy stalowe pręty konstrukcyjne, również dobrze się sprawdzają, o ile nie mają śladów rdzy czy powłok malarskich nieznanego pochodzenia – gładka, fabryczna, ocynkowana powierzchnia nie uwalnia się do gleby tak łatwo, jak łuszcząca się farba czy skorodowany metal.
Ten wariant daje najbardziej kompaktową, pionową konstrukcję przy relatywnie niewielkim nakładzie pracy.
Prostsza i tańsza alternatywa wykorzystuje 5-10 dwulitrowych butelek po napojach, metalowy pręt albo drewniany kij o długości 1,5-2 metrów oraz sznurek do stabilizacji. Każdą butelkę przycina się do około dwóch trzecich wysokości, robi kilka otworów drenażowych w dnie, a w nakrętce otwór na tyle duży, żeby przełożyć przez nią pręt. Butelki nasadza się kolejno na pręt, tworząc pionową wieżę, w której każda kolejna „miska” mieści jedną albo dwie rośliny.
Konstrukcja drabinkowa, złożona z dwóch bocznych ram połączonych kilkoma poziomymi szczeblami, daje najbardziej stabilną i estetyczną podstawę spośród opisanych wariantów, choć wymaga więcej pracy stolarskiej. Na każdym szczeblu, w odstępach około 10 centymetrów od krawędzi, wierci się otwory, przez które przeciąga się siatkę ogrodzeniową albo drut, tworzącą właściwe koszyki na podłoże z roślinami.
Rama powinna mieć co najmniej trzy do czterech szczebli na różnych wysokościach, żeby uzyskać realny efekt oszczędności miejsca – mniejsza liczba szczebli sprawia, że konstrukcja niewiele różni się od zwykłej grządki, tylko znacznie bardziej pracochłonnej w wykonaniu.
Nawet w pionowej konstrukcji truskawki potrzebują około 20-25 centymetrów przestrzeni wokół korzeni, żeby się nie dusić i nie chorować od nadmiernej wilgoci zatrzymującej się między stłoczonymi liśćmi. Zbyt gęste sadzenie w imię maksymalizacji liczby roślin na jednej konstrukcji zwykle kończy się gorszym owocowaniem całości niż mniejsza liczba roślin posadzonych z odpowiednim odstępem.
Największym błędem jest wybór materiału pod kątem dostępności i ceny, bez sprawdzenia, czy nadaje się do kontaktu z roślinami jadalnymi – stare opony czy pojemniki po chemikaliach bywają kuszące, bo są za darmo, ale ryzyko nie jest tego warte przy owocach jedzonych na surowo.
Kolejny problem to brak wystarczającego drenażu na każdym poziomie konstrukcji – woda zatrzymująca się w dolnej części pojemnika prowadzi do gnicia korzeni znacznie szybciej niż w tradycyjnej, płaskiej grządce, gdzie nadmiar wody ma więcej miejsca, żeby się rozejść.
Zdarza się też ustawienie całej konstrukcji w miejscu częściowo zacienionym przez wyższe rośliny czy budynek – truskawki potrzebują 6-8 godzin słońca dziennie, a niedobór światła szybko powoduje słabsze, mniej liczne owoce, niezależnie od tego, jak dobrze wykonano sam stojak.
Stojak na truskawki, niezależnie od wybranej konstrukcji, sprawdza się tylko wtedy, gdy materiał, z którego powstał, jest równie przemyślany jak sam kształt i rozmieszczenie roślin. Kilka złotych oszczędności na materiale z wątpliwym pochodzeniem chemicznym nie jest warte ryzyka przy owocach, które trafiają prosto z krzaczka do buzi, często dziecięcej.